Recenzja: Router Archer C2600 od TP-LINK
Któż z nas nie ma gdzieś koło swojego domowego ogniska takiego małego urządzenia z antenami, które nic tylko sobie leży gdzieś na półce i od czasu do czasu tylko mignie do nas swoimi diodami? Mowa oczywiście o routerach WiFi, które można powoli chyba zacząć traktować jak nowych członków naszej rodziny. Te elektroniczne stworzenia są tak bardzo użyteczne, że wielu z nas już sobie życia bez nich nie wyobraża. Technologia bezprzewodowej łączności rozwija się bardzo prężnie i, gdy niecałe dwa lata temu sprawiłem sobie mój pierwszy router WiFi (model TL-WR1043ND v2), to myślałem, że wystarczy mi on na jakiś dłuższy czas. Wtedy 450 mbit/s w paśmie 2,4 GHz to były naprawdę przyzwoite osiągi, przynajmniej teoretycznie rzecz ujmując. Od tamtego czasu bardzo dużo się zmieniło w kwestii WiFi, nie tylko pod względem przepustowości ale także technologii, które znajdują zastosowanie w tym bezprzewodowym wymiarze otaczającej nas rzeczywistości. Tak się składa, że mam jedno z tych bardziej zaawansowanych urządzeń i postanowiłem sobie je dokładnie obadać. Jest to router Archer C2600 od TP-LINK, który ma być zdolny przesłać sygnał po WiFi z prędkością 800 mbit/s w paśmie 2,4 GHz i 1733 mbit/s w paśmie 5 GHz, także zobaczmy co to jest za maszyna.