Jak odszyfrować linux'a przy pomocy telefonu z Androidem
Zaszyfrowane systemy (desktopy/laptopy) mają jeden poważny problem, gdy chodzi o zapewnianie bezpieczeństwa chronionym plikom przechowywanym na dyskach twardych. Gdy siedzimy obok naszej maszyny, możemy czuć się bezpiecznie, bo przecież nikt nie może się włamać do jej systemu bez naszej wiedzy. Nawet jeśli ktoś będzie próbował się dostać do naszego PC, to istnieje spora szansa, że takie działanie zostałoby natychmiast przez nas wykryte, przez co moglibyśmy w odpowiedni sposób zareagować na zaistniałe zagrożenie. Co jednak w przypadku, gdy zostawiamy przykładowo naszego laptopa samego? Nawet jeśli zablokujemy mu ekran, wyłączymy go albo zahibernujemy, to ta maszyna wciąż nie jest odpowiednio zabezpieczona, by uniemożliwić osobom postronnym dostęp do naszych wrażliwych danych. Problem leży w fizycznym dostępie do sprzętu, który ludzie mogą uzyskać, gdy nas nie ma w pobliżu naszego komputera. W taki sposób osoby trzecie mogą wykorzystać fakt, że tracimy maszynę z oczu i być w stanie zastawić na nas różne pułapki. By uniknąć zagrożenia związanego z zostawieniem laptopa/desktopa bez nadzoru, nie możemy w zasadzie pozostawiać tego urządzenia samego, co jest zadaniem praktycznie nie do wykonania. Komputery stacjonarne czy nawet laptopy nie są urządzeniami o małych gabarytach i zwykle nie możemy ich wszędzie zabrać ze sobą, w przeciwieństwie do smartfonów. Postanowiłem zatem tak skonfigurować swojego linux'a, by jego zaszyfrowany dysk (LUKS + LVM) można było odszyfrować jedynie przy pomocy mojego telefonu z Androidem, z którym w zasadzie się nie rozstaję.